CCXI
Kasia*: My mieliśmy jasełka oparte na Dostojewskim!
J.C: na którym?
Kasia: Fiodorze!
________________
*współpracująca od 3 lat z Grotowskim
Łup. Mam wielodniowy globus jakich mało.
CCIX
/sobie-a-muzom; taniec/
XIII Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca. Odsłona pierwsza
Występem Kompanii Pal Frenak rozpoczęły się XIII Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca w Lublinie. To drugi spektakl węgierskiej formacji, który mogliśmy obejrzeć w tym roku w Polsce.
(…)
XIII Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca. Odsłona druga
Próba tematycznego zogniskowania spektakli niewątpliwie nie idzie w parze z jednorodnością stylistyczną prezentacji, a i rzeczone zogniskowanie wypada różnie. Niemniej kalejdoskopową rozmaitość odczytuję jako walor festiwalu. Obcowanie ze skrajnie różnymi estetykami w czasie jednego dnia owszem wymaga dużej elastyczności w odbiorze, jednak jest często jedyną szansę na poznanie kształtujących się form i tendencji.
(…)
XIII Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca. Odsłona trzecia
Ostatni dzień XIII edycji Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca pretenduje do jednego z lepszych podsumowań tego, co przez kilka dni działo się w Lublinie. Dwie finałowe prezentacje „I solo ment” Ann Van den Broek oraz „Nebel-lebeN” w wykonaniu Marcel Leemenn Physical Dance Theatre usytuowały się na przeciwległych biegunach jakości artystycznej, podejścia do procesu twórczego, a także wykorzystanej stylistyki.
(…)
(więcej…)
CCVI
Pofestiwalowe prasowe kąski:
“dzięki kamerze widz windowany jest na poziom boski”
“I powstało “życie we mgle” co na warunki teatralne przekłada się na życie w dymie”
CCIII
Nie wychodzę z domu.
Opowiadał mi jedną sytuację z życia dwudziestoparolatków. Tąpnęło mnie nagle, że to istnieje. Że trwa w nich, to co ja znaleźć mogę tylko w powieściach, filmach, co podświadomie wydawało mi się przekoloryzowaną retrospekcją. Te wszystkie układy, kary, pogróżki, podwórkowe hierarchie, przy trzepaku. Zawadiaki, kozły; draki, małe zemsty i wielkie sprawy.
Ej, to naprawdę istnieje.
: )
CC

*
Nie panuje trochę nad kolorami tych skanów. Głupi cyjan.
Mokra jesień. Końcówka tego roku i cały nadchodzący będą udowadnianiem.
CXCVII

*
Gdyby tak punkty przekładały się na umiejętności i talent. Tylko mrzonki.
3 kierunki, w sumie mimo woli, stały się faktem.
*
Mam na końcu języka tekst o konfrontacjach, tak mnie skubane mierzwią.
O tak:
Tylko czasu brakuje. Tak, z powodu własnego, ciasnego trybu życia, przestałam pisać (to i owo). Mam ochotę z impetem “wrócić” na stare śmieci, jednak efekt obcości ogromnieje.
I zmienić charakter tego miejsca.
CLXXXVII


Dwa tygodnie na Śląsku zaowocowały. Już wiem, jak kopie prysznic i co to znaczy, mieć pod sobą klub i jego kuchnię. Od przybytku, podobno, głowa nie boli.

Mam firmowy worek i całkiem pozytywne zdjęcia. Udało się też coś popełnić, tym razem na nowymtańcu (za edycję graficzną nie odpowiadam).
Przy okazji zaznałam takiej stagnacji miasta i dezorganizacji festiwalu, że prawie mam ochotę pisać peany na cześć Lublina.
CLXXXIV

Dziwny zapach ma moja elka.
Miesiąc w rozjazdach teatralnych, włóczęgowskich. I wciąż przy pracy. Tyle tematów. Ale będzie czas wspólny, wyczekany.
Po 2 tygodniach monstrualnie i wieloaspektowo przytłaczającego Śląska, inaczej patrzy się na Lublin. Może nawet mam siłę znowu pisać.


































zostaw komentarz