













Dwa tygodnie na Śląsku zaowocowały. Już wiem, jak kopie prysznic i co to znaczy, mieć pod sobą klub i jego kuchnię. Od przybytku, podobno, głowa nie boli.

Mam firmowy worek i całkiem pozytywne zdjęcia. Udało się też coś popełnić, tym razem na nowymtańcu (za edycję graficzną nie odpowiadam).
Przy okazji zaznałam takiej stagnacji miasta i dezorganizacji festiwalu, że prawie mam ochotę pisać peany na cześć Lublina.
GW: “Idiota” Fiodora Dostojewskiego to dzieło wielowymiarowe. Jak więc wypada jej adaptacja, której podjął się Krzysztof Babicki w teatrze im Juliusza Osterwy? Zamieszczamy dwie oceny. Grzegorz Józefczuk, wieloletni recenzent “Gazety” jest zachwycony spektaklem. Michał Miłosz Zieliński, młody pasjonat teatru, redaktor naczelny Lubelskiego Informatora Kulturalnego ZOOM jest adaptacją zawiedziony…
Całe szczęście, że w ciągu ostatnich 2 tygodni skrócili to o te kilkadziesiąt minut, bo ręka by mi zupełnie odpadła w czwartek; trzeba zacząć ćwiczyć mięśnie. Z ciekawszych wniosków: Sędrowski coraz bardziej upodabnia się wyglądem do Króla. Nie czuję się na siłach by cokolwiek wygrać. I stawy mi się dziwnie zachowują.
Kończy się listopad, tylko co z tego, jeśli zaraz za nim wyrasta grudzień.
Nie mogę się teraz zatrzymać, wszystko zacznie pękać. A ja przecież rys nie mogą udźwignąć, nie znikają.
Co lepsze kąski:
To przejmujący, powalający spektakl, którego sensu nie da się zawrzeć w kilku słowach. Tkwi w pamięci jak cierń.
O scenografii można napisać rozprawę: zamknięta szaro-czarna przestrzeń z niewielkim piecykiem, którego pulsujący ogień zdaje się kojarzyć z piekłem.